https://sellio.store/pl/page/8/     https://fashionetta.org/pl/page/8/     https://home-partner.org/pl/page/8/     https://car-paradise.org/pl/page/8/     https://car-accessories.net/pl/page/8/     https://modeo-shop.com/pl/page/8/     https://wibratory.net/pl/page/8/     https://etui-empire.com/pl/page/8/     https://e-papierosy.org/pl/page/8/     https://ero-land.org/pl/page/8/     https://lampy-sklep.com/pl/page/8/     https://desteo.org/pl/page/8/     https://shopara.org/pl/page/8/     https://shopme-online.org/pl/page/8/     https://shopinio.org/pl/page/8/     https://shopopolis.org/pl/page/8/     https://shoporama.org/pl/page/8/     https://desuto.org/pl/page/8/     https://shopsy-online.org/pl/page/8/     https://e-shopsy.org/pl/page/8/     https://vandershop.net/pl/page/8/    https://e-lifestyle.info/    https://webwomen.info/pl/

Kategorie

health-geek.com

Kolejna witryna oparta na WordPressie

Przesądy, nauka i jak przestać przesadnie myśleć o wyborze żywności

A gdybym Ci powiedział, że zaczynam swój poranek od szklanki wody z cytryną?

Może pomyślelibyście:

’Kogo to obchodzi! Jakie to ma znaczenie, co Berardi pije z samego rana?”.

Nie myliłbyś się.

Ale jeśli jesteś osobą, która uwielbia zgłębiać wiedzę na temat odżywiania, może to wzbudzić Twoją ciekawość (i może trochę FOMO).

Być może zapytasz:

„Po co dodawać cytrynę? Na trawienie? Detoksykacja wątroby? Ochrona przeciwutleniaczy?”.

Innymi słowy:

„Czy cytryna zawiera jakieś biochemiczne supermoce, o których jeszcze nie wiem? A jeśli tak, to czy sam powinienem ją stosować?”.

Jeśli jesteś osobą innego typu – z natury bardziej sceptyczną – możesz być mniej zaciekawiony, a bardziej zirytowany:

„Fuj – kolejne bzdury o detoksykacji?!? Detoksykacja nie jest nawet czymś takim. Myślałem, że opieracie się na dowodach!”.

Jeśli jesteś na bieżąco z najnowszymi badaniami, możesz nawet powiedzieć:

„Cytryny, naprawdę? Nie zrobiłeś swoich badań? Nie wiesz, że [wpisz aktualny składnik odżywczy/ suplement diety] okazał się skuteczniejszy?”.

Tak więc, na wypadek gdybyś się zastanawiał, oto prawdziwy powód, dla którego piję rano wodę z cytryną:

Budzę się spragniony. Lubię smak cytryny w mojej wodzie.

(Cue anti-climactic music.)

Tak, to jest to.

Oto wielki sekret kryjący się za moim wyborem napojów.

Nie próbuję wspomagać detoksykacji wątroby ani trawienia.

Nie próbuję też dodawać mocy przeciwutleniaczom ani zmieniać pH mojego organizmu.

(Nie jestem również „marionetką dla Big Lemon”).

Po prostu lubię jej smak.

Jeśli ta odpowiedź cię rozczarowała lub byłeś już w połowie drogi do sklepu po cytryny, musisz wysłuchać tego, co chcę ci powiedzieć.

Uważam bowiem, że nadszedł czas, abyśmy przestali przesadnie odżywiać nasze jedzenie.

Zanim przejdziemy dalej, muszę się do czegoś przyznać.

Sam byłem winny tego, co krytykuję w tym artykule. Właściwie, jeśli chcecie, możecie zrzucić winę za cały problem na mnie.

Na początku mojej kariery pisałem dużo, być może zbyt dużo, o biochemicznych i fizjologicznych właściwościach żywności.

Pisałem artykuł za artykułem, badając różne szlaki sygnalizacyjne w komórkach tłuszczowych i mięśniowych oraz specyficzne składniki odżywcze, które mogą je zmienić.

Nie miałem zamiaru zapoczątkować trendu nadmiernego skupiania się na naukowych właściwościach żywności. Szczerze mówiąc, nie zastanawiałem się zbytnio nad swoim zamiarem. (I w tym tkwił problem).

Po prostu bardzo interesowałem się biochemią i fizjologią.

Jako doktorant, wydawcy dali mi platformę do dzielenia się tym, czego się uczyłem, z czym eksperymentowałem (w laboratorium) i co mnie intrygowało.

A kiedy współzałożyłam firmę Precision Nutrition, mogłam dotrzeć do jeszcze większej liczby osób i wywrzeć na nie wpływ.

Po drodze czytelnicy wzięli ze mnie przykład.

Trenerzy, szkoleniowcy i inni „nerdzi żywieniowi” również wpadli w króliczą norę. Podążyli za moimi zainteresowaniami. Zaczęli skupiać się na biochemicznych i żywieniowych szczegółach żywności. I podobnie jak ja, dzielili się swoimi zainteresowaniami, przemyśleniami i eksperymentami z innymi.

To zapoczątkowało reakcję łańcuchową.

Jednak wraz z rozwojem Precyzyjnego Żywienia moja perspektywa uległa zmianie.

Moje rozumienie żywności poszerzyło się.

Zaczęłam wierzyć (i nadal tak uważam), że jedzenie nie jest tylko paliwem. Że żadna pojedyncza dieta nie jest uniwersalna.

są zdecydowanie lepsze. I że istnieje o wiele więcej aspektów odżywiania niż tylko „jak składnik odżywczy X wpływa na ścieżkę Y w moim organizmie?”.

Nie zrozumcie mnie źle: Zrozumienie naukowych właściwości żywności jest pomocne do pewnego stopnia.

Jest powód, dla którego PN uczy nauki o żywieniu w ramach Certyfikatu Precision Nutrition Level 1 Nutrition Coaching

: ponieważ warto zrozumieć „dlaczego” stojące za zaleceniami żywieniowymi, zanim zaczniesz je rozdawać klientom.

Kiedy jednak rozglądam się w dzisiejszych czasach, widzę wielu ludzi, którzy są nadmiernie skoncentrowani na biochemicznych i fizjologicznych aspektach jedzenia.

Nazwij to nadmiernym odżywianiem, przeintelektualizowaniem lub nadmierną nauką. Niezależnie od nazwy, charakteryzuje się ono niemal obsesyjnym zainteresowaniem aspektami odżywczymi i fizjologicznymi danego pożywienia.

I musimy to stłumić. Albo przynajmniej to zrównoważyć.

Ludzie zawsze pytają mnie: „Dlaczego wybrałeś akurat TEN pokarm / składnik / suplement?”.

Czasami udostępniam na Instagramie

zdjęcia tego, co jem.

Albo pojedynczych posiłków, albo całych dni

.

Ludzie zawsze pytają mnie, jak jem, więc od czasu do czasu dzielę się swoimi posiłkami lub tym, co je nasza rodzina

.

Ale za każdym razem dzieje się to samo: Ludzie przysyłają lawinę pytań, z których większość dotyczy fizjologicznych lub zdrowotnych walorów jakiegoś konkretnego składnika (lub wykluczenia). Staram się odpowiadać na pytania, ale szczerze mówiąc, trudno za nimi nadążyć.

Oto zdjęcie mojego niedawnego śniadania z podpisami z adnotacjami, aby dać Ci mały przedsmak tego, co się dzieje. Całość pytań i odpowiedzi można zobaczyć w moim oryginalnym poście na Instagramie.

Bez względu na to, jak wiele wyjaśnień udzielam, pytań wciąż przybywa. Oto kilka przykładów z ostatnich postów dotyczących różnych posiłków.

  • Dlaczego dodajesz cytrynę do wody?
  • Dlaczego nie jesz batatów, brązowego ryżu lub (moje ulubione źródło węglowodanów skrobiowych)?
  • Dlaczego nie jesz ananasa, arbuza lub (mój ulubiony owoc)?
  • Dlaczego nie pijesz mleka, nie jesz sera lub (mój ulubiony nabiał)?
  • Widzę, że jesz kiszoną kapustę. Dlaczego nie kimchi?
  • Widzę, że używasz białka kolagenowego. Dlaczego nie serwatki?
  • Zażywasz witaminy, suplementy białkowe lub probiotyki? Jaką markę? Który szczep? Jakie korzyści przynosi? A co z badaniami, które mówią, że X, Y lub Z?

Rozumiecie, o co chodzi.

Stąd mój wcześniejszy przykład z wodą cytrynową. Za każdym razem, gdy pokazuję posiłek ze szklanką wody z cytryną, ludzie są głęboko zaniepokojeni „wartością zdrowotną” cytryny.

W gruncie rzeczy można odnieść wrażenie, że wszystko, co je dietetyk, MUSI mieć naukowe uzasadnienie.

Ludzie wydają się rozczarowani lub niezadowoleni, gdy mówię im, że dodaję cytrynę, bo lubię jej smak. Albo że to jedna z moich ulubionych potraw. Albo to wszystko, co miałem pod ręką danego dnia.

Podobnie, jeśli danego dnia nie

uwzględniam w jadłospisie jakiegoś konkretnego produktu, na przykład brązowego ryżu, mango czy kawy, ludzie zaczynają się zastanawiać, czy uważam, że brakujący produkt jest w jakiś sposób „szkodliwy”.

Heck, wszystko, czego dietetyk nie

je, MUSI mieć naukowy powód wykluczenia.

Ale prawda jest taka, że

nie każda moja decyzja dotycząca jedzenia jest oparta na podstawach naukowych.

Czasami jem produkty

ponieważ je lubię. (Szokujące, wiem.) Albo dlatego, że sprawiają, że czuję się dobrze. Albo dlatego, że nasze dzieci chcą, abym podzielił się z nimi daną potrawą.

Podobnie często unikam innych potraw, których nie lubię. Albo które sprawiają, że źle się czuję. (Tak, nawet te „zdrowe”) lub które nie są dla mnie łatwo dostępne.

Oto przykład, o którym niedawno pisałem.

W procesie samodzielnego eksperymentowania dowiedziałem się, że pomidory i papryka powodują zaostrzenie choroby zwyrodnieniowej stawów, która dokucza moim kolanom.

Dlatego przez większość czasu ich unikam.

Mimo że lubię je jeść. Nie ma zbyt wielu danych, które wskazywałyby na to, że rośliny z rodziny psiankowatych, takie jak pomidory i papryka, są problematyczne. Ograniczam je do minimum w mojej diecie, ponieważ sprawiają, że źle się czuję.

Teraz, tylko dlatego, że przestałem je jeść

Czy twierdzę, że pomidory i papryka (lub inne warzywa psiankowate) będą miały wpływ na każdego chorego na chorobę zwyrodnieniową stawów?

Nie.

Czy mogę z całą pewnością stwierdzić, że to właściwości biochemiczne pomidorów i papryki mają na mnie wpływ, a nie coś innego (np. efekt placebo)?

Nie.

Czy sugeruję, że inni ludzie powinni przestać jeść pomidory i paprykę?

Zdecydowanie nie.

Po prostu nie działają one na mnie.

Co jest więc złego w zgłębianiu wiedzy na temat odżywiania?

Jak już mówiłem, jestem naukowcem. Nie ma nic złego w znajomości faktów.

Ale to hiper-odżywianie może być problematyczne na kilka sposobów:

#1: Twoje „badania” mogą nie być aż tak dobre.

Nadszedł czas, aby spojrzeć na sprawę realistycznie.

Nauka o żywieniu jest skomplikowana i stosunkowo wczesna w swojej ewolucji. Oznacza to, że istnieje wiele badań, które można dowolnie interpretować.

(I bardzo niewiele bezwzględnych, twardych i szybkich zasad, które mają zastosowanie do wszystkich).

W rezultacie nietrudno jest znaleźć badania, które uzasadniają nasze własne preferencje.

Wyobraźmy sobie taką sytuację…

Przypuśćmy, że lubię wypić rano szklankę wody z cytryną. Myślę sobie: „Hmm, może to ma jakieś korzyści zdrowotne. Dowiedzmy się tego.”

Wchodzę więc na stronę PubMed (największy na świecie indeks badań biomedycznych) i szukam badań naukowych popierających stosowanie wody z cytryną.

Albo wpisuję w Google coś w rodzaju: „korzyści zdrowotne płynące z picia wody z cytryną o poranku.„(Spróbuj, a otrzymasz wiele wyników).

Bingo. Teraz mogę zacząć rozpowszechniać informacje o dobroczynnych właściwościach wody cytrynowej – i poklepać się po plecach za to, że cieszę się moim doskonałym porannym napojem.

Widzisz w tym problem?

Jesteśmy stronniczy. Tego typu „badania” to często chęć usprawiedliwienia naszych preferencji i naturalnych skłonności za pomocą „dowodów”.

Jest to niebezpieczna praktyka, która prowadzi do samousprawiedliwienia i pewnego rodzaju „ślepoty na dowody” na badania, które nie potwierdzają naszych preferencji.

Sygnalizuje ona również koniec ciekawości, która jest podstawą dociekań naukowych.

Dzieje się tak przez cały czas, nawet w przypadku ludzi inteligentnych i dobrze myślących.

Pozwalają, aby ich osobiste preferencje kierowały ich poszukiwaniami informacji, zamiast w sposób uzasadniony próbować dotrzeć do sedna tego, co ludzie wiedzą (lub mogą wiedzieć) na dany temat. Następnie, gdy już znajdą badania, które potwierdzają to, co i tak zamierzali zrobić, propagują je jako „udowodnione” lub „oparte na dowodach”.

Ale

Wiedza” zdobyta w ten sposób jest w najlepszym wypadku niepełna.

W najgorszym razie nie jest to w ogóle wiedza.

#2: Żywność to coś więcej niż jej biochemiczny skład.

(

Kiedy koncentrujemy się na nauce stojącej za przyjmowaniem pokarmów, umykają nam inne korzyści płynące z jedzenia, takie jak

:

  • Kulturowa…


Czytaj dalej: https://www.precisionnutrition.com/stop-overthinking-food-choices

Back to top